Jednostronne widowisko obejrzeli kibice, którzy pomimo nieustannie padającego deszczu zdecydowali się przyjść na lubiński stadion. W roli "dominatora" wystąpiło Zagłębie, które od pierwszej do ostatniej minuty nie schodziło z połowy Podbeskidzia. Nasza drużyna nieustannie oblegała bramkę Merdy a później Matuszka, który w 43 minucie zastąpił kontuzjowanego kolegę.
Spotkanie toczyło się pod wyraźne dyktando gospodarzy, którzy długimi momentami nie pozwalali piłkarzom Podbeskidzia opuścić własnej połowy, często zamykając ich we polu karnym. Broniący się całym zespołem goście zaledwie raz zdołali się przedostać pod bramkę Szmatuły. Miało to miejsce w 10 minucie pierwszej części meczu. Przy linii bocznej o piłkę walczył Żytko z Błasiakiem. Lubinianin trącił piłkę w kierunku Szmatuły, ale zrobił to zbyt lekko. Futbolówkę przejął napastnik gości, tuż przed polem karnym ograł próbującego interweniować Szmatułę i pognał na pustą bramkę. Sytuację uratował Andrzej Szczypkowski, który zdecydowanym wślizgiem wybił piłkę na rzut rożny.
Lubinianie mogli objąć prowadzenie już na początku meczu. Z prawej strony boiska piłkę dośrodkował Kowalski. W polu karnym z futbolówką minął się Niciński, a próbujący ją wybić Czak zrobił to tak niefortunnie, że tylko instynktowna interwencja Merdy uchroniła gości od utraty bramki. Kolejną doskonałą sytuację gospodarze mieli w 9 minucie. Na strzał z 25 metrów zdecydował się Kowalski, a szybującą w okienko piłkę z wielkim trudem zdołał zatrzymać Merda. Asekurujący go Zięba uprzedził Nicińskiego i wybił piłkę na rzut rożny. W 18 minucie bramkarzowi gości przypomniał o sobie Łobodziński. Po szybko rozegranym rzucie wolnym, Kowalski zagrał na lewą stronę do Pacha, ten pociągnął jeszcze kilka metrów i oddał piłkę do Łobodzińskiego. Po jego strzale piłka wylądowała na poprzeczce.
Nieustannie dążący do zdobycia bramki gospodarze stworzyli sobie w pierwszej części meczu jeszcze kilka dogodnych sytuacji, jednak żadnej z nich nie zdołali zamienić na bramkę. Nie udało się to Salamońskiemu, który w 26 minucie po dośrodkowaniu Kłosa strzelał w podbramkowym zamieszaniu. Nie wyszło także Nicińskiemu i Pachowi, których strzały w 40 minucie udanie blokowali defensorzy gości. W 43 minucie w polu bramkowym gości na interweniującego Merdę wpadł Piekarski. W skutek odniesionej kontuzji bramkarz przyjezdnych musiał opuścić boisko.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Goście nadal bronili się całym zespołem na własnym polu karnym, starając się wybić piłkę jak najdalej, ale ta i tak, niczym bumerang, wracała pod bramkę Matuszka. Losy meczu rozstrzygnęły się w 75 minucie. Z rogu do stojącego na 25 metrze Pacha zagrał Javornik. Pomocnik Zagłębia płaskim strzałem posłał piłkę w pole karne gości, wprost pod nogi Salamońskiego, który strzałem piętą z 11 metrów przelobował Matuszka. Przysłowiową "kropkę nad i" postawił w 88 minucie Jernej Javornik. Z prawej strony boiska, przy linii bocznej piłkę rozegrał Niciński, po czym Słowak minął jeszcze Wojciechowskiego i pięknym strzałem umieścił ją w okienku bramki gości, ustalając tym samym wynik meczu.
Pomeczowa konferencja prasowa:Krzysztof Pawlak: Gratuluję Zagłębiu zwycięstwa. Było to zwycięstwo jak najbardziej zasłużone. Zagłębie było dziś drużyną zdecydowanie lepszą. Nie chciałbym usprawiedliwiać naszego występu tutaj brakiem 6 podstawowych zawodników, gdyż nie jest to wytłumaczenie. Przyszły kartki i kontuzje jednak uważam, że Ci zawodnicy, którzy profesjonalnie podchodzą do swoich obowiązków powinni się troszkę inaczej zachować w pewnych sytuacjach. Dziś pokazaliśmy, że jesteśmy tylko ligowym średniakiem i na więcej, przynajmniej na razie na nie stać.
Drażen Besek: Od pierwszych minut szukaliśmy klucza, żeby otworzyć bramkę gości. Znalezienie tego klucza nie przyszło nam łatwo gdyż piłkarze gości bronili się całym zespołem we własnym polu karnym. W pierwszej części meczu graliśmy zbyt wolno. W drugiej połowie zagraliśmy zdecydowanie lepiej. Więcej graliśmy piłką i staraliśmy się szybko rozgrywać akcje, co przyniosło efekt bramkowy. Myślę, że bramki, jakie zdobyliśmy były jak najbardziej zasłużone i nie pozostawiają one wątpliwości, kto w dzisiejszym meczu był lepszy.